Gavin Rae: Po Brexicie Wielka Brytania przechodzi proces intensywnej amerykanizacji

Rozmowa o upadku Johnsona i stanie brytyjskiego społeczeństwa i polityki po 3 latach Brexitu

W kolejnym odcinku Cross-Border Talks rozmawialiśmy z polskim socjologiem i aktywistą z fundacji Naprzód (polskiego partnera transform! europe) o upadku Borisa Johnsona w Wielkiej Brytanii. Analizujemy też obecną kondycję torysów, zastanawiamy się, co w tej sytuacji może zrobić Partia Pracy i jaka była strategia Wielkiej Brytanii na zmianę pozycji w świecie po Brexicie.

Witamy w kolejnym odcinku Cross-Border Talks – Rozmów Transgranicznych. Dziś przyjrzymy się temu, co wydarzyło się w brytyjskiej polityce w związku z rezygnacją premiera i lidera Partii Konserwatywnej, Borisa Johnsona. Postaramy się spojrzeć na sytuację w Wielkiej Brytanii bardziej ogólnie, ponieważ wiemy, że w tej chwili są pewne problemy. Przyjrzymy się również sytuacji w Partii Konserwatywnej i zastanowimy się nad przyszłością Partii Konserwatywnej oraz brytyjskiego społeczeństwa i polityki. Nazywam się Veronika Salminen, a ja i mój kolega Władimir Mitew będziemy dzisiejszymi moderatorami. Cieszę się, że Vladimir może teraz przedstawić naszego gościa, który w bardziej precyzyjny sposób opowie o brytyjskiej polityce.

Dziękuję Veronika! Będziemy rozmawiać z Gavinem Rae, który jest Brytyjczykiem, a także członkiem polskiego partnera Transform Europe – Fundacji Naprzód lub Fundacji Naprzód. Jest on socjologiem i aktywistą, a także członkiem Partii Pracy w Wielkiej Brytanii. Tak więc z pewnością będzie miał do przekazania nam wiele spostrzeżeń. Veronika, czy zadasz pierwsze pytanie.

Jak wszyscy wiedzą, 7 lipca Boris Johnson zrezygnował z funkcji lidera Partii Konserwatywnej, a tym samym również premiera Wielkiej Brytanii. I wiemy, że jest on postrzegany jako kontrowersyjna osobowość w brytyjskiej polityce. Tak więc moje pierwsze pytanie będzie bardzo ogólne. Chciałbym po prostu usłyszeć, jaka jest Twoja opinia na temat tego, na ile Boris Johnson może być postrzegany jako premier i polityk, który odniósł sukces? Wiemy, że on np. w 2019 roku został premierem z bardzo dobrym wynikiem z drugiej strony wiemy, że jest trzecim konserwatywnym premierem i liderem od 2015 roku, jeśli dobrze pamiętam, który musiał podać się do dymisji w połowie okresu rządzenia. Zatem jak udana/nieudana była jego polityka i jak rozumieć w zasadzie jego politykę, biorąc pod uwagę problemy brytyjskiego społeczeństwa?

Dzięki za zaproszenie! Po pierwsze, co do Johnsona. Zależy, jaka jest perspektywa. On odnosi sukces, jeśl przyjąć, żei zrobił to, czego od niego wymagano. Odnosi sukcesy w tym, że może wygrać wybory lub mógłby wygrać wybory. Pamiętajmy, że został dwukrotnie wybrany na burmistrza Londynu, pokonując skrajnie lewicowego kandydata i poprzedniego burmistrza, Kena Livingstone’a. Następnie został wybrany na lidera Partii Konserwatywnej, a potem wygrał wybory, jak sam powiedział, w 2019 roku. Ma więc dość formidable rekord jako ktoś, kto może wygrać wybory. Jego sukces polega przede wszystkim na tym, że zrobił to, co powiedział, że zrobi, czyli załatwił Brexit. A to było coś, co okazało się niezwykle trudne dla poprzedniej administracji Theresy May. I wszedł z programem, że zrobi Brexit. Sprawi, że Brexit zostanie przeprowadzony, wdrożony, i udało mu się to zrobić. Więc w tym sensie odniósł sukces. 

Teraz, żeby to zrozumieć, to trzeba zrozumieć pozycję, gdzie jest Wielka Brytania i jaka jest polityka rządzącego establishmentu w Wielkiej Brytanii w tej chwili. Brexit był kiedyś stanowiskiem mniejszościowym w społeczeństwie brytyjskim i w brytyjskim establishmencie rządzącym. Z biegiem lat to się zmieniło i Brexit stał się wiodącą polityką części elity rządzącej. A to w zasadzie oznacza, że utrwala się prawicowy kurs w brytyjskiej polityce i proces amerykanizacji brytyjskiej polityki. Oznacza to ciągły proces oszczędności, niskich regulacji, niskich podatków, ograniczania praw pracowników w połączeniu z prawicowym programem reakcyjnego populizmu, rasizmu, nastrojów antyimigranckich i tak dalej. 

To jest strategia części elit rządzących i wspierających Partię Konserwatywną. Oni postrzegają Brexit jako środek do dokończenia rewolucji thatcherowskiej. Jak wszyscy wiemy, Unia Europejska jest bytem neoliberalnym. Jest to podmiot, który utrwala neoliberalizm wewnątrz, jest antyimigracyjny itd. itp. Wszyscy znamy problemy UE. Ale zapewnia ona pewne zabezpieczenia i pewne przeszkody. Europejska forma kapitalizmu, która istniała przez poprzednie kilka dekad, jest nieco bardziej postępowa w amerykańskiej neoliberalnej anglosaskiej formy kapitalizmu. I dlatego Brexit to sposób na usunięcie tych przeszkód i otwarcie nowej rundy prawicowej, neoliberalnej polityki. 

Johnson odniósł w tym sukces. Johnson to zakończył. Gdzie sukcesu nie odniósł? Wszędzie tam, gdzie jego kurs polityczny miał wpływ na brytyjskie społeczeństwo. Począwszy od COVID. W Wielkiej Brytanii z powodu COVID zmarło 200 tysięcy osób. 200 tysięcy osób! Jest to katastrofa; co prawda, nie taka znowu wyjątkowa, inne kraje też były w podobnej sytuacji. Ale od początku stosowała politykę odporności stadnej. Stawianie zysku przed ludźmi, pozwalanie na ciągłe fale. W tej chwili mamy kolejną, która ma przejść przez populację brytyjską i niezależnie od kosztów ludzkich, jakie to było, mówią, że warto było to podjąć, aby spróbować ochronić gospodarkę, co oczywiście się nie udało. Przy falach COVID niemożliwe jest prowadzenie właściwej działalności gospodarczej, kiedy ma się tak wysoki poziom choroby przechodzącej przez populację. 

Mamy sytuację, w której służba zdrowia jest na kolanach. 6,4 mln osób czeka na rutynowe leczenie w brytyjskich szpitalach – to najwięcej w historii.

Na poziomie ekonomicznym, brytyjskie społeczeństwo cierpi z powodu polityki Johnsona i jego rządu. W ciągu ostatnich pięciu lat. Brytyjska gospodarka rośnie średnio o pół procenta. Jest to w zasadzie stagnacja. Obecnie inflacja zbliża się do 10%. Indeks cen detalicznych wzrósł do 11,8 proc. Realne płace rok do roku spadają o prawie 3%. Masz więc kryzys kosztów życia, który oczywiście nie jest wyjątkowy dla Wielkiej Brytanii, ale w Wielkiej Brytanii jest szczególnie silny. Ta inflacja jest spowodowana przez łańcuchy dostaw i COVID, a do tego wojnę na Ukrainie. Została również zaostrzona przez Brexit. W tym sensie epoka Johnsona była całkowitą porażką.

Johnson okazał się kimś, kto był przydatny dla Partii Konserwatywnej i dla projektu Brexitu. Jest kimś, kto pochodzi z niezwykle bogatego środowiska starych torysów kimś, kto zasadniczo czuje się uprawniony do robienia tego, co chce. Więc w środku pandemii, kiedy ludzie byli w zamknięciu i nie mogli zobaczyć swoich rodzin, ludzie nie mogli odwiedzić swoich umierających krewnych w szpitalach, Boris Johnson organizował przyjęcia na Downing Street i tak dalej. Kiedy temperatury przekroczyły 40 stopni w Wielkiej Brytanii, co było przekroczeniem kolejnego rekordu, i kiedy było w tej sprawie zwołane nadzwyczajne spotkanie państwowe, to on zorganizował kolejną imprezę w siedzibie premiera.

Jest to więc ktoś, kto nie ma poczucia nawet odpowiedzialności w okresach kryzysu. Jeśli chodzi o przepchnięcie projektu Partii Torysów i Brexitu oraz neoliberalizmu i amerykanizacji brytyjskiej polityki, Johnson odniósł sukces. Jeśli chodzi o koszty dla Brytyjczyków – to była katastrofa.

Postrzegasz Johnsona jako osobę lub jako polityka, który był odpowiedzialny za przedłużenie neoliberalnego projektu w Wielkiej Brytanii. Wielka Brytania była pionierem neoliberalizmu za czasów Thatcher, a COVID pokazał chyba wszystkie porażki, które są tutaj udziałem neoliberalizmu. To się nie sprawdza. Natomiast czytałam komentarze o sukcesie Johnsona w 2019 roku, który miałby polegać na tym, że po pierwsze oczywiście obiecał, że zakończy Brexit, ale po drugie, że z powodzeniem głosił pewną wersję konserwatyzmu, która robiła wrażenie chyba także na niektórych pracownikach. Wiemy, że Johnson w czasie wyborów odbił okręgi, które wcześniej były w rękach Partii Pracy. Więc odniósł sukces, obiecując jakiś konsensus.

Jak powiedział Marks – historia za pierwszym razem jest tragedią, za drugim – farsą. Tragedią była neoliberalna rewolucja Thatcher, jktóra zdeindustrializowała duże części kraju, w tym obszary północnej Anglii, oznaczała zamknięcie kopalń, stoczni, hut, pozostawiła po sobie zatomizowane społeczeństwa. A farsa? Torysi nie są jednorodną partią, istnieje faktycznie pewien nurt jednonarodowego konserwatyzmu, który był zbudowany wokół przekonania, że potrzebne jest państwo dobrobytu. Ale teraz widzieliśmy wykorzystanie niezadowolenia tych społeczności w celu forsowania populistycznego programu. I tym właśnie był oczywiście Brexit.

Brexit i Johnson wykorzystali prawdziwe niezadowolenie, by forsować populistyczny przekaz. To szło tak: powodem, że wasze płace są niskie, powodem, że wasze usługi publiczne nie działają, powodem, że jesteście wykorzystywani w pracy i tak dalej i tak dalej są imigranci, jest biurokracja UE. I ta fala imigracji, która napłynęła, szczególnie z Europy Wschodniej po 2004 roku. Więc to był przekaz populistyczny. Nie był to konserwatyzm głoszący wspólnotę narodową, cokolwiek to było, był to nowy typ populizmu, którego nie widziano, może nie na świecie, ale w Wielkiej Brytanii, nie widziano wcześniej na takim poziomie. 

Kiedy Partia Konserwatywna zaczęła twierdzić, że mówi w imieniu części klasy robotniczej, obiecała tak zwane wyrównanie poziomu, ponieważ w Wielkiej Brytanii istniał bardzo głęboki podział między północą a południem. Tak, na południu są duże obszary ubóstwa, ale nadal, patrząc całościowo, to północ cierpi na rodzaj braku rozwoju infrastruktury i inwestycji w usługi wewnętrzne i transport. Obiecali więc, że zrobią te inwestycje i wyrównają poziom, ale nic z tego nie wyszło. Nic takiego się nie wydarzyło. No i teraz niezadowolenie rośnie ponownie w tych obszarach w stosunku do obecnego konserwatywnego rządu. 

Konserwatyści wznowić różne wojny kulturowe, szczególnie przeciwko uchodźcom lub konkretnym uchodźcom, którzy przybyli z Bliskiego Wschodu i Afryki, itd. i próbują budować tego rodzaju podziały w społeczeństwie, aby zamaskować prawdziwe społeczne, ekonomiczne podziały i struktury władzy, które istnieją w Wielkiej Brytanii. 

Więc w pewnym sensie powiedziałbym, że była to manipulacyjna, cyniczna, celowa polityka, która nie miała żadnej treści.

Ale z drugiej strony, jeśli spojrzymy na osobowość Johnsona, który jest naprawdę czymś innym niż klasyczni torysowscy technokraci, których widzieliśmy wcześniej, to wiecie, że ktoś taki jest w stanie zrobić tak wielką karierę. Jeśli ktoś taki jest w stanie manipulować opinią publiczną, jest w stanie być premierem trzy lata w bardzo trudnych warunkach najpierw Brexitu, a potem oczywiście pandemii COVID. Co nam to mówi o brytyjskiej polityce i brytyjskim społeczeństwie? Co się dzieje w tej chwili z brytyjskim społeczeństwem?

Pokazuje bardzo podzielone społeczeństwo. Pokazuje społeczeństwo, które jest w kryzysie, ma głębokie podziały gospodarcze.Byliśmy pionierami neoliberalnych reform. I widzieliśmy tego skutki. Widzieliśmy upadek we wszystkich obszarach brytyjskiego społeczeństwa. 

Nawet przed Brexitem była fala różnych skandali dotyczących korupcji polityków i lobbingu. Były skandale korupcyjne w mediach, w policji. Mieliśmy kryzys finansowy w latach 2007, 2008, z ogromnymi bańkami finansowymi w londyńskim City. Tak więc pokazuje to społeczeństwo, które jest podzielone i klasę polityczną, która nie jest w stanie utrzymać konsensusu. Partia Konserwatywna tradycyjnie była partią rządzącą w Wielkiej Brytanii przez długi czas i momentami rządziła w sposób stosunkowo konsensualny. Teraz nie mają do tego społecznych warunków ekonomicznych i jedyną odpowiedzią na to jest zwiększony Thatcheryzm, zwiększone oszczędności, cięcia podatkowe i tak dalej, które pogarszają sytuację.

W Partii Konserwatywnej nie ma żadnej prawdziwej alternatywnej wizji. Johnson udawał, że ma taki pomysł, że zamierza wyrównać inwestycje w obszary na północy i tak dalej. Ale w rzeczywistości nie ma żadnej wizji, żadnego pomysłu, który wykraczałby poza pogłębianie obecnego kursu tego, na czym znajduje się brytyjskie społeczeństwo. A nie wspomniałem nawet o możliwości rozpadu Wielkiej Brytanii poprzez ruch niepodległościowy w Szkocji i ruch w kierunku zjednoczenia Irlandii, a to fundamentalne kwestie, które wywierają dalszą presję na brytyjską politykę.

Czy możemy powiedzieć o Borisie Johnsonie, że był kimś wyjątkowym?

Wyjątkowy. Tak, ma wyjątkową osobowość. To znaczy, wyjątkowy to trudne słowo, bo może sugerować, że chodzi o kogoś wyjątkowo utalentowanego. A on rzeczywiście miał talent, szczególnie zanim został premierem. Miał talent do używania humoru, wyśmiewania się z siebie, faktu, że ludzie nazywali go Borisem, a nie Johnsonem, wszystko to tworzyło ten rodzaj wizerunku sympatycznego łobuza. Takiego, co to do końca nie wie, co się dzieje, ale to przecież nasz Boris, któremu się w końcu wszystko udaje.

W latach dziewięćdziesiątych i na początku 2000 roku pojawiał się w programach komediowych i satyrycznych, tworząc dość sprytnie wizerunek posażnego torysa z poczuciem humoru. Nie był idealny, nie był takim politykiem, który wszystko robił poprawnie. Popełniał gafy. Popełniał błędy, ale ludzie go lubili. Był w tym, bardzo dobry. I nie spisywałbym go na straty w przyszłości.

Myślę, że to jeszcze nie koniec Borisa Johnsona. Jak dokładnie wróci? Nie wiem. Ale na pewno nie widzieliśmy jego końca. Ale to nie zmienia faktu, że on, jako przywódca, był wyjątkowo okropny. Niekompetentny, niegodny zaufania kłamca, który do tego prowadził politykę, która była wyjątkowo szkodliwa dla zdecydowanej większości społeczeństwa.

Ok. Odejdźmy nieco od osoby Johnsona. Teraz trwa konkurs na przywództwo torysów i może to też mówi coś zarówno o Partii Konserwatywnej, jak i o brytyjskim systemie politycznym. Pamiętam, że nawet w tych dniach w całej Wielkiej Brytanii i Europie Zachodniej są wielkie fale upałów. Wszyscy o tym mówią. Ale w mediach zauważono, że dyskusje, w które trafili ci kandydaci na liderów, prawie nie dotykały kwestii zmian klimatycznych. Wybrzmiewały raczej takie kwestie jak osoby transpłciowe czy toalety. Co więc to wszystko mówi o tym konkursie na przywództwo, o Partii Konserwatywnej w obecnej sytuacji w systemie politycznym.

Pokazuje, w jakim kryzysie znajduje się brytyjska Partia Konserwatywna. Chodzi mi o to, że moim zdaniem Johnson odszedłby w zeszłym roku, gdyby mieli poważną alternatywę zastąpienia Partii Konserwatywnej. Zazwyczaj torysi są bardzo szybcy i zdecydowani, gdy decydują się na zmianę lidera. Chodzi mi o to, że potrafią być w tym brutalni, a potem jednoczą się wokół lidera. Lewica może się od nich wiele nauczyć w kwestii sposobu, w jaki raz podejmują decyzję, a potem jednoczą się jako klasa. Chociaż brytyjska Partia Konserwatywna była przez długi czas podzielona w sprawie Europy, to kiedy już doszło do Brexitu i referendum, zaistniała w niej jedność wokół Brexitu. Teraz coraz trudniej jest kontrolować i utrzymywać jedność w partii. I mamy to. Dość dziwaczne są czasem konkursy na liderów, w których dyskutuje się bardzo mało o polityce. Próbują prześcignąć się w tym, kto jest najbardziej Thatcherowski. I wiesz, w tej chwili nie wiadomo, jak wiele osób to śledzi. Ale podstawowa sytuacja z konkursem na lidera Partii Torysów jest taka, że przechodzą przez serię rund do głosowania, aż dojdą do dwóch kandydatów, a następnie członkowie partii głosują na, na, na, na, na kandydata, który będzie kandydatem, który będzie liderem partii.

Dwaj główni to Rishi Sunak i Liz Truss. Sunak był kanclerzem skarbu, czyli ministrem finansów Wielkiej Brytanii. Jest bankierem, bardzo zamożnym, wżenionym w niezwykle zamożną rodzinę. Jego polityka, według torysowskich standardów, to taki środek drogi. Próbuje kontynuować proces deregulacji. Obiecał, że na przykład dokona przeglądu ponad 2000 praw, które znajdują się w brytyjskim rejestrze ustaw, a które powstały, gdy Wielka Brytania była członkiem UE. Ale obiecuje mniej cięć podatkowych niż inni kandydaci. 

Jego główną rywalką jest Liz Truss, sekretarz spraw zagranicznych od 2021 roku. Jej wizerunek medialny jest bardzo słaby. To kandydatka bardzo niskiej jakości, ktoś, kto popełnia gafy i ciągle pokazuje, jak brakuje jej podstawowej wiedzy. Ale prezentuje ostre thatcherowskie stanowisko w zakresie cięcia podatków, dla biznesu w szczególności. Mówiła o polityce cięć podatkowych finansowanych z deficytu. Czyli będziemy się zadłużać, aby sfinansować cięcia podatkowe, zwłaszcza dla firm, przy wyższych wydatkach na obronę. Jest niezwykle agresywna w swojej polityce zagranicznej i otwarcie poparła pomysł, aby brytyjscy ochotnicy pojechali na Ukrainę na początku wojny. To, żeby brytyjscy obywatele gdzieś jeździli i walczyli nie dla swojego kraju, w zasadzie jest nielegalne. Ale ona otwarcie to popierała i naciskała na to.

Liz Truss próbuje nawet fizycznie upodobnić się do Thatcher w tym, jak się ubiera. To znaczy, Thatcher jest prawdopodobnie osobą, której nienawidziłem bardziej w moim życiu niż kogokolwiek innego, ale była wysokiej jakości, wysokiej klasy politykiem. Miała intelekt. Miała umiejętności, których ludzie tacy jak Truss po prostu nie mają.

Przez ponad 12 lat Partia Pracy nie była u władzy. Więc można by zadać sobie pytanie: jaka jest reakcja Partii Pracy na to i jakie są perspektywy Partii Pracy w tej obecnej sytuacji?

Perspektywy Partii Pracy, jeśli myśleć o niej tylko w kategoriach czysto wyborczych są stosunkowo pozytywne. Wygląda na to, że może się zdarzyć to samo, co miało miejsce w 97 roku, kiedy nastąpił upadek torysów. Partia Pracy prowadzi w tej chwili w sondażach. A ktokolwiek zostanie liderem Partii Konserwatywnej, będzie miał bardzo, bardzo trudno. Będzie mu trudno odwrócić bieg wydarzeń, ze względu na koszty związane z wejściem w zimę, kwestie energetyczne, żywności i tak dalej. Do tego dochodzą kolejnee fale COVID i systematyczne spychanie w dół standardów życia, które uczynią ten rząd bardzo niepopularnym. Może uda im się przez to przejść, Konserwatyści są mistrzami w wygrywaniu takich sytuacji na swoją korzyść. Ale będzie to dla nich bardzo trudne. A to pozostawia otwarte drzwi dla Partii Pracy, która moim zdaniem ma duże szanse na wygranie kolejnych wyborów. 

W brytyjskim establishmencie generalnie to Partia Konserwatywna jest partią władzy. Ale jeśli Partia Konserwatywna nie może być u władzy z jakiegokolwiek powodu, to następnym zadaniem dla brytyjskiego establishmentu jest zapewnienie, że Partia Pracy jest prowadzona przez kogoś, kto nie jest zagrożeniem. A obecnie rządzi Keir Starmer, który nie jest dla nich zagrożeniem i zasadniczo prowadzi tę samą politykę, oczywiście z uwzględnieniem pewnych subtelności i retorycznych różnic, ale jednak.

Labourzyści nie mają żadnej poważnej alternatywy ekonomicznej. Owszem, nie obniżą podatków w takim samym stopniu. Nie ma programu dużych inwestycji publicznych i redystrybucji, który na przykład miał Corbyn. Popiera zwiększenie wydatków na wojsko. Nie poparł strajku RMT; właściwie powiedział posłom Partii Pracy, że nie mogą czynnie popierać protestów, kiedy w zeszłym miesiącu strajkowali pracownicy kolei.Ostatnio powiedział, że Brexit jest nieodwracalny, nawet do tego stopnia, że nie będą rozważać powrotu na jednolity rynek, do jakiego dostęp ma np. Norwegia. Więc nie zdobędą się nawet na próbę renegocjacji w kierunku miękkiego Brexitu. 

Polityka Starmera nie jest zagrożeniem dla strategii amerykanizacji, prawicowego trendu w ramach brytyjskiej polityki. Kiedy Starmer startował w wyborach na lidera po 2019 roku, powiedział, że popiera manifest z 2019 roku. Powiedział, że szanuje Jeremy’ego Corbyna. I oczywiście powiedział, że nie będziemy robić tego samego, co Corbyn, ale zasugerował, że będzie jego projekt kontynuował. Ten polityczny projekt, który został rozpoczęty przez Corbyna i doprowadził do tego dużego wzrostu członkostwa w partii. Teraz Starmer odrzuca wszystkie hasła nacjonalizacji, wyższych wydatków publicznych. Odwraca to. A Corbyn, pamiętajmy, nie jest już posłem Labour. Starmer zawiesił go jako posła Partii Pracy i Corbyn pozostaje zawieszony. Starmer zrobił to, co miał zrobić, czyli pokonał lewicę. Taka jest jego rola.

Starmer jest po to, by zmarginalizować lewicę. Corbyn był zbyt blisko władzy w 2017 roku. Był o kilka tysięcy głosów od wygranej lub przynajmniej od zablokowania większości torysów. W tym tygodniu wyszedł raport, wewnętrzny raport, raport Forda, który wykazał, że w 2017 r. byli pracownicy pracujący w Wielkiej Brytanii, w biurze Partii Pracy, którzy przesuwali zasoby z miejsc, gdzie byli kandydaci lewicowi i miejsc, które można było wygrać i odkładali je na bardziej prawicowych kandydatów – to był w zasadzie sabotaż wewnętrzny. Kampania wyborcza w 2017 roku, nie mówię, że Labour wygrałaby, gdyby tego nie zrobili, ale pokazuje to poziom ataku wewnątrz i na zewnątrz Partii Pracy oraz zagrożenie, jakie widzieli w tym, że socjalista zostanie premierem w Wielkiej Brytanii, co jest po prostu nie do przyjęcia. Tak więc Starmer był tam, aby pokonać lewicę. 

Może w końcu zdobyć władzę. Może mu się to przytrafić. Ale jeśli tak się stanie… Nie mówię, że to pewna prognoza, bo w polityce dziś wszystko może się zdarzyć, ale przewiduję, że Partia Pracy stworzy koalicję lub rząd mniejszościowy. I że Starmer stanie się bardziej niepopularny niż Johnson w ciągu sześciu miesięcy. Kiedy Partia Pracy atakuje klasę robotniczą, jej poparcie spada znacznie szybciej niż to, że spodziewamy się, że zostaniemy uderzeni przez torysów. To znaczy, że to właśnie robią. Więc w tym sensie, żeby być pozytywnym, mam na myśli to, że wolę zły rząd Partii Pracy niż rząd Torysów. 

Wolę Partię Pracy. Wolałbym, żeby premierem był Starmer, a nie Johnson, Liz Truss, Sunak czy ktokolwiek inny. Ale zasadniczo będzie to rząd kontynuacji w wielu aspektach. A i tak nie powiedziałem o wielu rzeczach. Wspomnę tylko o Szkocji – Nicola Sturgeon, premier Szkocji, powiedział, że chce przeprowadzić referendum niepodległościowe w 2023 roku. Sprawa trafia teraz do Sądu Najwyższego, ponieważ rząd brytyjski nie chce się na to zgodzić, a Starmer powiedział, że nie zgodzi się na szkockie referendum. Powiedział, że nie będzie negocjował ze Szkocką Partią Nacjonalistyczną po wyborach o utworzeniu rządu, chociaż prawdopodobnie bez Szkockiej Partii Nacjonalistycznej tego rządu nie utworzy. A to dopiero początek szeregu trudności i komplikacji.

Do tego dochodzi fala strajków. Najgłośniej było o proteście na kolei w sprawie podwyżki płac i przeciwko zwalnianiu pracowników. Nowością jest to, że ten strajk ma ogromne wsparcie opinii publicznej – nawet jeśli to protest, na którym wszyscy cierpią. Nie można podróżować. Nie można dojechać do pracy.To bardzo denerwujące dla ludzi. Ale strajki mają duże wsparcie w społeczeństwie, bo ludzie to rozumieją. Mamy 10-procentową inflację. Ludzie rozumieją, że płace muszą iść w górę. Nie dziwi, że pracownicy poczty właśnie głosowali za strajkiem, nauczyciele głosują za strajkiem, a za nimi idą następni. Nie sądzę, by była to wyłącznie brytyjska przypadłość.

Myślę, że w momencie, gdy płace realne spadają, strajki będą się nasilać. I w Wielkiej Brytanii tak właśnie się dzieje. Zaczyna się pewnego rodzaju wzlot ruchu robotniczego. Członkostwo w związkach zawodowych jest nadal znacznie poniżej tego, co było 20 lat temu lub tak, z pewnością w latach 70. Jednak obserwujemy wzrost liczby akcji protestacyjnych. Wzrasta poparcie dla strajków i akcji protestacyjnych, a to będzie wywierać pewną presję na Partię Pracy. Nie spodziewam się, że w najbliższym czasie dojdzie do jakiejś znaczącej zmiany politycznej w Partii Pracy, ale ewidentnie mamy do czynienia ze wzrostem aktywności klasy robotniczej.

Czy uważasz, że amerykanizacja, o której wspomniałeś kilka razy, to jedyny sposób na opisanie zmiany pozycji Wielkiej Brytanii w świecie? Może to jest bardziej złożone. Może Wielka Brytania ma też swoje pozostałości po imperium na Bliskim Wschodzie czy w innych regionach. Czym charakteryzuje się nowa pozycja Wielkiej Brytanii?

Oni, a zwłaszcza Partia Konserwatywna, byliby zachwyceni, gdyby tak było, gdyby Wielka Brytania była imperium, mocarstwem, które rządzi na falach i ma armię, które obawia się świat. Ale tak nie jest.

Wielka Brytania szczeka na świat i grozi. Mam wrażenie, że Liz Truss jest w tym najgorsza. Ona potrafi rzucić, że brytyjska armia pójdzie walczyć bezpośrednio z armią Putina lub zawalczy z Chinami na Morzu Południowochińskim za pomocą kilku łodzi, które ma. To jakiś żart. Chiny to samodzielne supermocarstwo, potęga militarna. Wielka Brytania sama nie jest w stanie zrobić nic istotnego. Kiedy Wielka Brytania niezależnie ostatnio wygrała jakąkolwiek formę konfliktu militarnego lub zaangażowała się w taki samodzielnie? Nie mogę sobie przypomnieć.

Tak, Wielka Brytania to nadal potęga, ważna potęga. Jest państwem uzbrojonym w broń jądrową. Jest i ma stosunkowo duże wojsko w kategoriach zachodnioeuropejskich. Ale jest to gospodarka, jest to wojsko całkowicie zależne od USA, historycznie ma tendencję do robienia tego, co mówią USA. Tak było przy wojnach w Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii, gdziekolwiek. Wielka Brytania politycznie gospodarczo i militarnie coraz bardziej uzależnia się od sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Taki był projekt Johnsona.

Pamiętam, jak Trump przyjechał z wizytą do Wielkiej Brytanii. Nie pamiętam, kiedy to było, ale to było, gdy premierem była Theresa May. Pierwszym, do którego pojechał, był Boris Johnson. To z nim spędzał czas. A potem Rishi Sunak był w Stanach Zjednoczonych, rozmawiał o zdrowiu, prywatnych firmach i dostawcach, o tym, jak mogą zacząć kupować części NHS i tak dalej. 

Obawiam się, że strategia Wielkiej Brytanii w tej chwili polega na pogłębianiu sojuszu z USA na każdym poziomie i oddalaniu się od Unii Europejskiej. Samo bycie wyspą nie pozwala na odpłynięcie od Europy. Gospodarki i tak są nadal związane. Na tym polega wielka trudność Brexitu, że on to wszystko przecina: więzi handlowe, więzi międzyludzkie, swobodę przemieszczania się, co jest bardzo szkodliwe dla, dla, dla gospodarki. Ale to jest właśnie ta strategia. To jest właśnie ta polityka.

Właśnie w sprawie polityki międzynarodowej – na początku wojny Starmer powiedział posłom, że każdy poseł, który otwarcie krytykuje NATO zostanie wyrzucony. Możemy mieć różne poglądy w kwestii wojny na Ukrainie. Ale w brytyjskiej Partii Pracy, zawsze był nurt pokojowy i antywojenny. Mniejszościowy, czasem nawet silny liczebnie, jak przy wojnie w Iraku. Nawet jeśli ten nurt nie był nigdy większością, to byli w nim tacy ludzie jak Tony Benn. Dla mnie powiedzieć, że można zostać wyrzuconym za krytykę NATO lub sugerowanie, że NATO ma jakąkolwiek rolę w obecnym konflikcie, to po prostu hańba dla kogoś z brytyjskiej polityki.

Dziękujemy ci bardzo, Gavin, za twój czas i za twoje spostrzeżenia dotyczące bieżących wydarzeń w Wielkiej Brytanii. Mogliśmy zauważyć, że nawet Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej i znajduje swoją nową pozycję lub próbuje znaleźć swoją pozycję w świecie. Ma ten sam problem, który znamy w Europie. Styl działania Johnsona znaliśmy z polityki czeskiej już dziesięć lat temu, nazywaliśmy to rządzeniem przez skandale, co jest specyficznym sposobem rządzenia. Mogliśmy więc zobaczyć, że Wielka Brytania nie jest niestety pod wieloma względami wyjątkowa. Niestety widzimy, że zawirowania polityczne są tutaj i niestety będą trwać, ponieważ takie są czasy. I dopóki nie znajdziemy wyjścia z bezkrólewia, prawdopodobnie będziemy świadkami kolejnych takich happeningów. Tak więc bardzo dziękuję za poświęcony czas. Na tym kończymy nasz odcinek. I jeszcze tylko przypomnimy, że jeżeli podobają się wam nasze wywiady, to możecie subskrybować nasz kanał na YouTube. Mamy też inne podcasty i mamy też Facebooka, Telegram i inne sposoby komunikacji z nami. Dziękujemy bardzo i życzymy miłego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: